W ostatnim czasie obserwuje się coraz szersze wprowadzanie eGovernment, przejawiającego się nie tylko w publikowaniu wszelkiego rodzaju informacji na stronach www, ale także uruchamianiu internetowych konsultacji projektów aktów prawnych, a nawet wprowadzaniu elektronicznych kanałów komunikacji w celu umożliwienia obywatelom załatwiania swoich spraw. To ostatnie należy rozpatrywać zarówno w kategorii realizacji rozmaitych uprawnień (jak np. prawa do informacji publicznej) ale co ważniejsze, obowiązków (takich jak np. składanie elektronicznych deklaracji podatkowych).
Wszyscy są chyba zgodni, że podstawową cechą systemów wykorzystywanych do wdrażania eGovernment powinna być interoperacyjność, czyli zdolność do wymiany informacji z innymi systemami oraz jej zrozumienia i wykorzystania mimo, że pochodzi ona z innego systemu. Sama jednak interoperacyjność zdecydowanie nie wystarcza, gdyż może nie zapewniać lub nawet utrudniać realizację innych celów państwa. Jednym z postulatów będącym efektem zestawienia idei eGovernment z tymi celami jest zasada neutralności technologicznej, czyli zakaz faworyzowania przez państwo określonej technologii.
Dobrym uzasadnieniem dla neutralności technologicznej jest ustrój gospodarki rynkowej i wynikający z niego nakaz wspierania uczciwej i wolnej konkurencji. Jednak zapewnianie lub przynajmniej nie przeszkadzanie w rozwoju gospodarczym to tylko jedno z zadań państwa. Równie istotne, a może nawet ważniejsze jest to, aby państwo stało na straży bezpieczeństwa społeczeństwa jako całości, jak też i poszczególnych obywateli. Poza tym, oprócz ekonomicznej efektywności warto także pamiętać o zasadzie sprawiedliwości, z którą nie sposób pogodzić faktycznego wykluczenia z eGovernment podmiotów, dla których określona technologia może nie być dostępna.
Dążąc do zachowania równowagi pomiędzy powyższymi zasadami i celami należy rozważyć korzystanie z otwartych standardów (protokołów komunikacyjnych i formatów zapisu danych), czyli takich, które zostały opublikowane, demokratycznie przyjęte, nie są przedmiotem niczyich praw wyłącznych lub też uprawniony nie egzekwuje tych praw w celu ograniczania dostępu do standardu oraz takich, z których można w nieograniczony sposób korzystać.
A priori nie wydaje się uzasadnione preferowanie przez państwo jakiegokolwiek rozwiązania, zgodnie bowiem z zasadą neutralności technologicznej eGovernment powinno zapewniać możliwość komunikacji bez wpływania na decyzje użytkowników co do wyboru technologii wykorzystywanej do tej komunikacji. Jednak zakaz preferowania określonej technologii komunikacji daje się utrzymać tylko do momentu, dopóki zapewniają one równy stopień bezpieczeństwa. Innymi słowy, wydaje się całkowicie rozsądne, aby administracja publiczna w ramach eGovernment wymagała od obywateli korzystania z technologii zapewniającej maksymalne bezpieczeństwo (prywatność, poufność) komunikacji. Mimo to, przesłanki te nie mogą uzasadniać odstąpienia od zasady technologicznej neutralności o ile wiązałoby się to z naruszeniem sprawiedliwości. Chodzi tu zwłaszcza o sprawiedliwość formalną, czyli nakaz takiego samego traktowania podmiotów w takiej samej sytuacji, który nie byłby spełniony jeżeli preferowana przez państwo technologia byłaby niedostępna dla określonej grupy obywateli.
W tym kontekście, pytanie o wybór otwartych standardów (metod komunikacji) nabiera sensu. Oczywiście zasadne jest pytanie, czy uzasadnione by było naruszenie neutralności technologicznej i wymaganie komunikacji w standardzie zamkniętym, jeżeli efektem byłby wyższy stopień bezpieczeństwa państwa i obywateli. Jednak dyskusja w tym kierunku wydaje się do uniknięcia, jeżeli odwrócimy pytanie. Mianowicie, niezwykle trudno jest wskazać, w jaki sposób korzystanie z otwartych protokołów lub formatów mogłoby stanowić odstępstwo od zasady neutralności technologicznej, skoro z definicji mogą one zostać wdrożone przez każdą technologię. Poza tym, wybór otwartych standardów nie wiąże się ani z ułatwianiem monopolizacji rynku, ani z wykluczaniem niektórych użytkowników. Oczywiście w konkretnym przypadku standardy zamknięte mogą także spełniać powyższe warunki.
Równolegle do decyzji o sposobie komunikacji, administracja publiczna musi sama dokonać wyboru technologii wykorzystywanej w eGovernment. Istotnym elementem tej technologii będzie oprogramowanie, a jego wybór powinien być także rozważany w kontekście technologicznej neutralności. Jest tak dlatego, że wybór ten może istotnie wpłynąć na decyzje producentów oprogramowania oraz innych jego konsumentów, zarówno bezpośrednio, z uwagi na brak interoperacyjności określonego oprogramowania, ale też i pośrednio, z uwagi na skalę impulsów popytowych, które państwo może kierować na rynek.
Także i tu nie można a priori wskazać, czy oprogramowanie wykorzystywane w eGovernment powinno być wolne, czy własnościowe, nawet po zdecydowanym wyborze otwartych protokołów i formatów zapisu. Jednak zupełnie niedopuszczalna jest sytuacja, w której wybór określonej platformy technologicznej przez państwo wiąże się z narzuceniem jakiegoś konkretnego rozwiązania innym użytkownikom eGovernment, chyba niezależnie od tego, czy jest to oprogramowanie wolne czy własnościowe, darmowe czy odpłatne.
To ostatnie spostrzeżenie zdaje się tym bardziej przechylać szalę na korzyść preferencji otwartych standardów, gdyż wybór standardu zamkniętego bardzo często wiąże się z koniecznością korzystania z własnościowego oprogramowania, podczas gdy otwarte standardy takiego wyboru nie wymuszają.
Prosze pamiętać, że wbrew pozorom nawet otwarte standardy nie zostały przyjęte “demokratycznie”. Standaryzacja zawsze wiąże się z pewnego rodzaju dyktatem. To oczywiście bardzo skomplikowane zagadnienie i temat na długa dyskusję.
Komentarz zostawił(a) zen — 2005-09-09 o 8.12 am (permalink)
Cenna uwaga - zarówno zamknięte, jak i otwarte standardy tworzone są przez przedsiębiorców. Ciekawa definicja otwartych standardów znajduje się na blogu Simona Phippsa
Komentarz zostawił(a) Krzysztof Siewicz — 2005-09-09 o 11.28 am (permalink)