Grokster… i co dalej?

Autor: Krzysztof Siewicz, Data: 14/10/05, Kategoria: Wydarzenia

13 października odbył się wykład Prof. Dr. Jane C. Ginsburg, zatytułowany “Liability for Facilitating Copyright Infringement: Anticipating the Après-Grokster”, zorganizowany przez CIER.

Pani Profesor przedstawiła rozwój orzecznictwa w sprawach dotyczących serwisów p2p, odnosząc je do historycznej sprawy Sony (464 U.S. 417), w której pozwanym o naruszenie praw autorskich byli producenci domowych nagrywarek video. Zdaniem sądu, wykazali oni, że urządzenia te można wykorzystać do działań zgodnych z prawem w znacznym zakresie (”substantial non-infringing use”), wobec czego sprzedaż takich urządzeń nie stanowi podstawy do przypisania odpowiedzialności za ewentualne naruszenia prawa autorskiego sprzedawcom (”contributory infringement”).

W jednej z pierwszych głośnych spraw dotyczących serwisów p2p, Napster (114 F.Supp.2d 896), sąd odmówił zastosowania reguł ustalonych w Sony, między innymi dlatego, że w odróżnieniu od producentów nagrywarek, pozwany w tej sprawie zachowywał całkowitą kontrolę nad działaniami użytkowników - istniała centralna baza danych i można było dokładnie określić jakie utwory są wymieniane pomiędzy użytkownikami. W niedawno wydanym orzeczeniu w sprawie Grokster (125 S.Ct. 2764), Sąd Najwyższy USA również nie doszukał się podobieństw z Sony. Zdaniem Pani Profesor, uznał on, że intencją pozwanego było promowanie naruszania prawa autorskiego, co w ogóle wyłącza możliwość powołania się na pozostałe zgodne z prawem sposoby korzystania z jego serwisu. Sąd wyróżnił trzy elementy wskazujące na taką intencję:

  1. sposób reklamowania serwisu;
  2. niedołożenie starań w celu filtrowania wymiany plików łamiącej prawa autorskie;
  3. “model biznesowy” pozwanego polegający na zwabieniu jak największej liczby użytkowników przez oferowanie nieautoryzowanego dostępu do utworów

Pani Profesor omówiła także holenderskie i australijskie orzeczenia w sprawie KaZaa. W Australii, podstawą orzeczenia był konkretny przepis prawa autorskiego ustanawiający odpowiedzialność za spowodowanie naruszenia przez inne osoby (”authorising infringement”). O ile zatem ten serwis został zaprojektowany tak, aby w przeciwieństwie do Napstera i Grokstera nie dawać ich operatorom żadnej możliwości śledzenia i kontroli wymienianych plików, to i tak sąd uznał, że operatorzy ci powodowali łamanie praw autorskich. Jest tak między innymi dlatego, że mimo wszystko mieli możliwość wprowadzenia mechanizmów filtrujących, czego nie zrobili. Sąd uznał, że wprowadzenie takich mechanizmów było w oczywisty sposób sprzeczne z ich interesem, gdyż ograniczyłoby ilość użytkowników serwisu.

W trakcie całego wykładu padło kilka interesujących spostrzeżeń. Na przykład, zdaniem Pani Profesor, jest wątpliwe, czy monopol autorski na rozpowszechnianie obejmuje w Stanach sytuacje, w których nie dochodzi do przeniesienia egzemplarza utworu. Jeżeli rzeczywiście jego zakres jest tak ograniczony, to rozpowszechnianie (”uploading”) nie stanowi naruszenia praw autorskich. Stanowi je natomiast pobieranie (”downloading”), gdyż w Stanach nie istnieje prawo do robienia kopii na własny użytek. Tłumaczyłoby to obecne postępowanie uprawnionych z praw autorskich, którzy coraz częściej pozywają użytkowników serwisów p2p. Nie jestem ekspertem od prawa amerykańskiego, jednak czuję, że taka jego interpretacja nie jest jedyną z możliwych. Zakładając jednak jej słuszność, wyraźnie rzuca się w oczy poważna różnica z prawem polskim, zgodnie z którym większe szanse miałby chyba pozew skierowany przeciwko rozpowszechniającym chronione utwory, a nie użytkownikom pobierającym je na dozwolony użytek osobisty.

Pani Profesor zwróciła także uwagę, że coraz częściej pozwy kierowane są przeciwko “host providers” oraz “access providers”. Co do tych ostatnich, możliwe jest zastosowanie trzech kryteriów ze sprawy Grokster, bo przecież bardzo często reklamują oni swoje usługi jako szybki sposób ściągnięcia multimediów. Poza tym, zdecydowanie nie kontrolują oni, czy dochodzi do nieautoryzowanego przesyłania utworów chronionych. Wreszcie, ich “model biznesowy” oparty jest przecież na przyciągnięciu użytkowników tym właśnie, że będą mogli oni szybciej i lepiej pobierać treści z internetu.

Jedną z kwestii dyskutowanych po wykładzie, choć bez konstruktywnych wniosków, była przyszłość sieci p2p opartych na wolnym oprogramowaniu. Pani Profesor kilkakrotnie podkreśliła, że sądy nie oceniają legalności sieci p2p jako takich, a jedynie sposób ich wykorzystania przez określone podmioty. Zatem, podobnie jak orzeczenie Napster spowodowało innowację w organizacji tych sieci i uruchomienie Grokstera, to obecnie należy się spodziewać kolejnych zmian…

Brak komentarzy

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Wysłanie komentarza oznacza akceptację zasad dyskusji.

Strona prowadzona w WordPress nawtykanym przez: Polyglot, Footnotes i TOC Generator