Pomimo trwającej już niemal ćwierć wieku krucjaty Stallmana o wolności użytkowników, jeszcze chyba żadna konstytucja czy nawet zwykła ustawa nie zagwarantowała bezpośrednio dostępu do kodu źródłowego oprogramowania, a jest to przecież warunkiem koniecznym tych wolności. Okazuje się jednak, że ich urzeczywistnienie jest możliwe pośrednio, w kontekście innych konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności obywatelskich.
Otóż w sprawie Florida v. Bjorkland, sąd wydał postanowienie nakazujące udostępnienie oskarżonym kodów źródłowych oprogramowania kontrolującego pracę alkomatów stosowanych przez policję do badania trzeźwości kierowców. Domagała się tego grupa oskarżonych o prowadzenie w stanie nietrzeźwym, a ich obrońcy powołali się na wyraźny przepis ustawy stanowej nakazującej udostępnienie pełnej informacji dotyczącej maszyny wykorzystywanej do badań. Duże znaczenie dla rozstrzygnięcia miała także wcześniejsza sprawa Muldowny v. Florida (871 So.2d 911), w której sąd uznał, że wysoka stawka, jaką jest prawo do korzystania z samochodu, uzasadnia zbadanie pełnej informacji na temat zgodności działania alkomatu z prawem. Chodzi o umożliwienie sprawdzenia, czy alkomat, za pomocą którego zbadano oskarżonego jest zgodny z przepisami formułującymi określone wymagania techniczne dla tego rodzaju sprzętu. Udostępnienie informacji ma na celu weryfikację poprawności zebrania dowodów, a zatem wpływa na co najmniej dwa fundamentalne prawa i wolności: prawo do sądu (sprawiedliwego procesu) oraz domniemanie niewinności.
W celu pełnego zrozumienia konstytucyjnej doniosłości dostępu do kodów źródłowych w tej sprawie konieczne jest następujące wyjaśnienie. Najogólniej rzecz biorąc, oprogramowanie występuje pod dwiema postaciami: kodu źródłowego i wynikowego. Kod źródłowy to zapis programu w języku zrozumiałym dla człowieka, który umożliwia poznanie sposobu działania programu. Kod wynikowy natomiast to tłumaczenie kodu źródłowego na język zrozumiały jedynie dla komputera. Innymi słowy, posługiwanie się kodem wynikowym w zupełności wystarcza do uruchomienia programu, jednak nie pozwala na łatwe i jednoznaczne sprawdzenie w jaki sposób komputer otrzymał wynik, który prezentuje użytkownikowi.
Otóż w sprawie Bjorkland okazało się, że to właśnie program w kodzie wynikowym zapisanym w układzie EPROM alkomatu jest odpowiedzialny za wynik jego działania, czyli określenie stopnia trzeźwości kierowcy. Jednakże, wobec braku dostępu do kodów źródłowych tego oprogramowania, biegły sądowy nie był w stanie stwierdzić czy jest ono takie, jak precyzują przepisy dotyczące certyfikacji alkomatów. Co istotne, informacja o nietrzeźwości kierowcy uzyskana z alkomatu zgodnego z przepisami ustanawia wzruszalne domniemanie winy badanego. Ponieważ sąd powziął podejrzenie, że przedstawione mu dowody pochodzą z alkomatów różniących się między sobą i najwidoczniej poddanych modyfikacjom, to nie może procedować w zgodzie z zasadą sprawiedliwości i bezstronności bez uzyskania pełnej informacji o zgodności działania alkomatów z prawem.
Istnieje jednak poważna przeszkoda na drodze do wykonania postanowienia sądu. Otóż alkomaty zostały wyprodukowane przez prywatną firmę, która nie udostępniła administracji stanowej kodów źródłowych zawartego w nich oprogramowania. Oznacza to, że postanowienie sądu nakłada obowiązek udostępnienia kodów źródłowych na podmiot, który nie jest w ich posiadaniu. Z kolei producent alkomatów nie tylko nie był stroną postępowania, lecz w dodatku korzysta z ochrony jaką kodom źródłowym daje tajemnica przedsiębiorstwa.
Istotę oraz konstytucyjny aspekt tej sprawy trafnie ujął jeden z sędziów, pytając czy prawo oskarżonych do sprawiedliwego procesu nie powinno przeważyć nad prawem producenta do zachowania tajemnicy przedsiębiorstwa. Pozostawiając nierozstrzygniętym konflikt tych praw, postanowienie sądu uznaje mimo wszystko istnienie prawa dostępu do kodów źródłowych takiego oprogramowania, którego stosowanie może zaważyć na możliwości realizacji podstawowych praw i wolności gwarantowanych konstytucją. Innymi słowy, postulowane przez Stallmana prawo do badania sposobu działania programu stanowi w tym przypadku emanację prawa do sprawiedliwego procesu i zabezpiecza domniemanie niewinności.
Nie ulega wątpliwości, że orzeczenie w sprawie Bjorkland jest niezwykle istotne. Jest tak dlatego, że wynik działania oprogramowania jest coraz częściej podstawą rozstrzygnięć rozmaitych organów państwowych lub też społecznie doniosłych decyzji podmiotów prywatnych. Już teraz możliwe jest sporządzenie dość długiej listy spraw tego typu, poczynając od rozmaitych pomiarów i badań stosowanych w celu dopuszczenia produktów na rynek, a kończąc na wyliczaniu podatków, składek na ubezpieczenie społeczne czy nawet dokonywaniu i obliczaniu głosów oddanych w wyborach.
Zatem, niezwykle istotna staje się odpowiedź na pytanie o istnienie prawa dostępu do kodów źródłowych oprogramowania w celu realizacji konstytucyjnych praw i wolności oraz o stosunek tego prawa do praw wyłącznych wynikających z takich instytucji jak tajemnica przedsiębiorstwa lub prawo autorskie. Być może jednak konflikt tych praw jest jedynie pozorny; w sprawie Bjorkland jego rozwiązaniem byłoby przecież zamówienie przez policję kodów źródłowych od samego początku.
Niniejszy felieton powstał na podstawie informacji i źródeł wskazanych w serwisie Groklaw.
Witam,
Bardzo ciekawy post. Czy możesz jednak wytłumaczy bliżej co rozumiesz pod stwaierdzeniem “jego rozwiązaniem byłoby przecież zamówienie przez policję kodów źródłowych od samego początku.” Chodzi o wymóg ujawnienia kodu w przetargu?
Ale w sumie moja uwaga jest innego rodzaju. To co podoba mi się w rozwiniętych systemach prawnych to próba ważenia pewnych wartości, na których straży stoją normy prawne. Absolutnie zgadzam się ze stwierdzeniem, że podstawowe prawa i wolności konstytucyjne nie mogą być ograniczane przez podmioty prywatne (i publiczne) na rzecz ich własnego interesu. Szkoda że podobnego rozumowania nie ma w PL (vide Płatnik), gdzie dopiero trzeba było ustawy (proces długi, kosztowny i niepewny), aby pewne wartości chronić normami prawnymi.Ale to chyba taka brzydka cecha systemów prawa stanowionego, prawda?
Pozdrawiam
DC
Komentarz zostawił(a) D.Czuchaj — 2005-11-08 o 10.56 am (permalink)
Chodziło mi po prostu o to, że gdyby policja nabyła prawa do kodów źródłowych (w takim zakresie w jakim jest to konieczne do ich ujawnienia w celu wykazania prawidłowości działania alkomatów) to nie powstałby w ogóle problem ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa w niniejszej sprawie. Oczywiście pojawia się pytanie o koszty takiego rozwiązania, które sfinansowane by przecież zostało z pieniędzy podatników. Tak to już jednak jest, że administracja państwowa (w tym przypadku rzetelne zbieranie dowodów) kosztuje…
Komentarz zostawił(a) Krzysztof Siewicz — 2005-11-08 o 11.56 am (permalink)