W chwili, w której wszyscy członkowie społeczności wolnego oprogramowania wstrzymują oddech w oczekiwaniu na ogłoszenie projektu trzeciej wersji licencji GNU GPL, przed sądem okręgowym w Indianapolis toczy się postępowanie w sprawie Wallace v. Free Software Foundation dotyczące GPL w jej obecnie funkcjonującej postaci.
Sąd rozpatruje już czwarty, poprawiony wniosek („Fourth Amended Complaint”), wniesiony po zwróceniu poprzedniego, w którym wnioskodawca zarzucił założonej przez Stallmana FSF współtworzenie poziomego porozumienia ograniczającego konkurencję, o charakterze „kartelu cenowego”. Podniósł on, że FSF, działając w porozumieniu z przedsiębiorcami takimi jak IBM, Red Hat i Novell ustala ceny programów komputerowych określanych zbiorczo jako system operacyjny GNU/Linux, a ustalenie to dokonywane jest przez stosowanie GNU GPL. Zdaniem wnioskodawcy, porozumienie to uniemożliwia mu wejście na rynek z własnym systemem operacyjnym i wobec tego żąda sądowego zakazu dla FSF tworzenia oraz rozpowszechniania systemu Linux na zasadach GPL. Podstawą prawną żądania jest amerykańska ustawa antymonopolowa („Sherman Act”), która delegalizuje porozumienia ograniczające konkurencję.
Postanawiając o zwrocie trzeciego wniosku, sąd badał, czy (1) wnioskodawca odpowiednio sformułował podstawę swojego roszczenia oraz (2) czy wskazał naruszenie konkurencji uzasadniające roszczenie na podstawie Sherman Act. Procedura amerykańska wymaga wykazania tzw. „cause of action”, czyli ogólnie rzecz biorąc wskazania wszystkich okoliczności koniecznych dla uznania, że prawo pozwala na udzielenie ochrony. Ponadto, zgodnie z zasadą ustaloną w Brunswick Corp. v. Pueblo Bowl-O-Mat, Inc., 429 U.S. 477 (1977) (tzw. „antitrust-injury doctrine”), wniosek oparty o Sherman Act powinien wskazać naruszenie z rodzaju takich, którym prawo antymonopolowe ma przeciwdziałać. Innymi słowy, wniosek powinien wskazać ograniczenie konkurencji będące efektem naruszenia, lub umożliwione przez naruszenie. Jak wskazał sąd powołując się na orzecznictwo 7th Circuit, celem tej doktryny jest odrzucanie wniosków konkurentów niezadowolonych z wyższej efektywności, produktywności lub niższych cen oferowanych przez pozywanych. Wniosek na podstawie Sherman Act nie może bowiem prowadzić do ograniczenia konkurencji lub podwyższenia cen.
Odnosząc się do punktu pierwszego, sąd uznał, że GPL nie stanowi porozumienia poziomego, które zawierane są pomiędzy potencjalnymi konkurentami na rynku. Raczej, GPL może zostać uznana za porozumienie pionowe, czyli zawierane pomiędzy przedsiębiorcami na różnych poziomach łańcucha dystrybucji. Jest tak dlatego, że GPL ustanawia stosunek prawny pomiędzy licencjodawcą a licencjobiorcą. Oznacza to, że badanie naruszenia Sherman Act będzie odbywać się według tzw. „rule of reason”. Sąd odnalazł we wniosku wskazanie wszystkich elementów koniecznych do sformułowania takiego roszczenia, czyli zarzuty: (1) istnienia porozumienia, (2) ograniczenia konkurencji w wyniku porozumienia, (3) bezprawności porozumienia, oraz (4) wyrządzenia szkody wnioskodawcy wywołanej porozumieniem.
Mimo to, wniosek został zwrócony z uwagi na niespełnienie wymogów „antitrust-injury doctrine”. Otóż wnioskodawca nie podniósł zaistnienia szkody dla konsumentów, czy też całego rynku oprogramowania w wyniku stosowania GPL, a zarzucał jedynie szkodę w postaci uniemożliwienia jemu samemu wejścia na rynek. Zostało to uznane przez sąd za zarzut szkody wyrządzonej wnioskodawcy jako konkurentowi osobiście, a nie konkurencji jako takiej. Jak się wydaje, wnioskodawca powinien raczej wskazać, w jaki sposób rozpowszechnianie systemu GNU/Linux na zasadach GPL ogranicza konkurencję na rynku oprogramowania i jest niedobre dla konsumentów, i dopiero z tego faktu wywieść zaistnienie szkody u siebie samego.
Wobec powyższego, sąd zwrócił wniosek i wyznaczył wnioskodawcy termin na uzupełnienie go o odpowiednio sformułowany zarzut zgodny z „antitrust-injury doctrine”. Wnioskodawca skorzystał z tego terminu i stąd też dalszy ciąg sprawy w odniesieniu do czwartej już wersji wniosku.
W oczekiwaniu na ostateczne orzeczenie w tej sprawie warto zwrócić uwagę na rozważania sądu, w których doszukuje się w trzecim wniosku zarzutu wywołania efektu ograniczającego konkurencję. Otóż sąd uznał, że fakt udostępniania oprogramowania konsumentom nieodpłatnie pozwala podnieść zarzut zaistnienia ograniczeń podaży i pogorszenia jakości. Wydaje się, że sąd uznałby ten zarzut za uzasadniony, gdyby istnienie nieodpłatnych programów zniechęcało deweloperów do tworzenia nowych i lepszych programów, przez co spadłyby ich liczba i jakość na całym rynku. Zwraca uwagę, że GPL to nie jedyna nieodpłatna licencja na oprogramowanie, a i nie każde nieodpłatne oferowanie oprogramowania odbywa się na drodze porozumień, do których odnosi się Sherman Act. Zakładając, że w czwartym podejściu wnioskodawca poprawnie podniósł zaistnienie szkody dla konkurencji i konsumentów na rynku oprogramowania, to stoi przed nim teraz poważne zadanie wykazania co takiego w GPL oraz w jej stosowaniu przez FSF czyni ją pionowym porozumieniem ograniczającym konkurencję, a czego nie ma w innych nieodpłatnych licencjach. Należy się spodziewać ciekawego orzeczenia w tej sprawie.
Sprawę śledzi między innymi Joe Gratz.
[…] szta Ameryka to je ono Nowa definicja szczytu głupoty: pozwać FSF za ograniczanie konkurencji. Ten kraj się kiedyś pozwie i zapozwie na śmierć :) […]
Pingback zostawił(a) bytowisko » Archiwum wpisów » Ameryka to je ono — 2006-01-10 o 8.26 pm (permalink)
Dziwne rzeczy się dzieją. To może wydawać się śmieszne, ale mi działa na nerwy. A znając USA - tam może przejść wszystko.
Komentarz zostawił(a) RamzesLS — 2006-01-11 o 11.15 am (permalink)
niech tez udostepni swoj system na gpl. mniej zarobi, ale bedzie mal chociaz troche… ale nie… bo po co. to jest ameryka i tutaj sie liczy by zarobic JAK NAJWIECEJ KASY!!!!
Komentarz zostawił(a) roger_z — 2006-01-11 o 3.18 pm (permalink)
W Ameryce różne są dziwne rzeczy, ale podstawą jest sąd, czyli obywatelskie prawo dochodzenia swoich racji drogą pokojową i to jest niezwykła wartość, która w naszym - postkomunistycznym - systemie jeszcze stoi na niskim poziomie. Amerykanie sobie z tym problemem poradzą.
Komentarz zostawił(a) Peen — 2006-01-11 o 5.29 pm (permalink)
jasne… w ameryce liczy sie tak naprawde pieniadz a nie dochodzenie swoich praw. przyklad - patenty
Komentarz zostawił(a) roger_z — 2006-01-11 o 6.40 pm (permalink)