Wolne oprogramowanie prawa

Autor: Krzysztof Siewicz, Data: 12/1/06, Kategoria: Felietony

W bardzo ciekawym artykule opublikowanym właśnie przez Rzeczpospolitą, Konrad Osajda rozpoczął polską dyskusję na temat tworzenia produktów prawniczych lub prawa w ogóle na zasadzie wolnej i otwartej współpracy, na wzór ruchu wolnego oprogramowania. Wskazuje on, że najlepiej do tego nadaje się (1) rynek „szablonów aktów używanych w codziennej praktyce prawniczej, jak wzory umów, pełnomocnictw, testamentu itd.” Wymienia on także dwa inne obszary: (2) ustawodawstwo i orzecznictwo, oraz (3) artykuły, podręczniki itd. (czyli meta-prawo).

Moim skromnym zdaniem wolna i otwarta współpraca obecna jest w prawie od początków istnienia ustroju demokratycznego. Zgodnie z jedną z konstytucyjnych zasad, kod źródłowy prawa jest publicznie i nieodpłatnie dostępny, i chyba nikomu obecnie nie przychodzi do głowy, że mogłoby być inaczej. Każdy może włączyć się do współpracy, choć akurat kryteria doboru osób do tworzenia prawa różnią się od wypracowanych przez hakerów zasad udzielania dostępu do repozytoriów kodu. Ale już na pewno żaden obywatel nie może być ograniczony w swojej wolności korzystania z prawa. Osoba, która chce wykorzystać do własnej działalności konkretny produkt prawny może uruchomić go samodzielnie, korzystając ze źródeł ustaw takich jak kodeks cywilny. Jednak przy bardziej skomplikowanych przedsięwzięciach może to przypominać własnoręczne konfigurowanie systemu GNU/Linux, co zwykle przerasta laików. Z pomocą przychodzą tu doświadczeni prawnicy, znajdujący powołanie i przyjemność w analizowaniu kodu oraz takiej jego konfiguracji, aby w wersji wykonywalnej działał bez zarzutu.

Dalszych analogii dostarcza obserwacja działania władzy sądowniczej, a zwłaszcza precedensowego systemu państw anglosaskich. Norma prawna stworzona przez jeden z sądów staje się dostępna dla innych sądów wraz z uzasadnieniem, czyli swoistą instrukcją instalacji. Kolejne sądy mogą zatem wykorzystać normy już istniejące przy tworzeniu rozwiązań swoich spraw, co jest porównywalne do „code reuse”. Tworząc kolejną normę, umiejscawiają ją w relacji do norm już istniejących co oznacza, że funkcjonuje tu mechanizm podobny do „copyleft”. Instancyjność sądownictwa i zasady rządzące uznawaniem orzeczeń wyższych instancji przypominają hierarchię developerów potwierdzoną zróżnicowaniem praw zapisu repozytoriów kodu.

Z przyjemnością zauważyłem, że tworzenie prawa na zasadzie open source umożliwił właśnie polski rząd, wraz z uruchomieniem przez Ministerstwo Finansów podatkowego wiki. Inicjatywa ta zasługuje na uznanie tym bardziej, że została wprowadzona w oparciu o wolne oprogramowanie Mediawiki. Ciekawie wygląda też zamieszczona tam klauzula “zrzeczenia się odpowiedzialności“.

Osajda skupia jednak swoją uwagę na możliwości otwarcia produkcji usług prawniczych, choć owszem przyznaje, że na zasadzie wolnej i otwartej współpracy można tworzyć samo prawo. Istotnie, otwarcie usług prawniczych jest w zasadzie logiczną konsekwencją otwartości samego systemu prawa tak, jak stworzenie kompletnego wolnego systemu GNU doprowadzi zdaniem Stallmana do powstania platformy dla konkurencji na wyższym poziomie. Osajda podnosi, że w chwili obecnej rynek produktów prawniczych jest zmonopolizowany przez wydawnictwa prawnicze (których oferta jest niezindywidualizowana) oraz kancelarie (które zazdrośnie strzegą opracowywanych przez siebie zindywidualizowanych usług prawniczych). Co prawda trudno mi dopatrzyć się na tym rynku monopolu, ale istotą sprawy jest, czy rzeczywiście realne jest powstawanie takich produktów w podobny sposób jak powstaje wolne oprogramowanie.

Praktyka dowodzi, że tak, a przykłady można znaleźć nie tylko w anglojęzycznym Internecie. W polskiej rzeczywistości funkcjonuje kilka forów internetowych, gdzie zainteresowani mogą uzyskać odpowiedzi na stawiane przez siebie problemy prawne, a nawet pobrać wzory umów. Pojawia się jednak pytanie o odpowiedzialność prawną samych odpowiadających, jak też i twórców takich serwisów (być może warto na tę okoliczność opracować specjalną wersję licencji Creative Commons - „usługi prawnicze”). W dalszej kolejności trzeba poddać analizie kwestię uprawnień do wykonywania zawodów prawniczych, choć jest to tu znacznie mniej istotne.

Warto w tym momencie przypomnieć o istnieniu rozmaitych studenckich poradni lub klinik prawa działających przy wydziałach prawa wielu polskich uniwersytetów, których działalność polega na świadczeniu nieodpłatnej pomocy prawnej pod czujnym okiem pracowników naukowych. Być może warto by było zastanowić się nad opublikowaniem w Internecie ogromnej ilości porad prawnych i pism przygotowywanych przez tych studentów, oczywiście po ich uprzedniej anonimizacji. W międzyczasie, studenci należący do klinik prawa mogliby po prostu powołać wspólne wiki, na którym wymienialiby się co ciekawszymi (lub wręcz przeciwnie, co bardziej niewdzięcznymi) problemami, z którymi spotykają się wkraczając na pełną przygód ścieżkę prawniczego hakerstwa. (Zgodnie z RFC 1392, haker to osoba lubiąca dogłębnie poznać działanie systemu.)

Jeden komentarz

  1. Bardzo spodobały mi się artykuł Osajdy oraz Twój komentarz Krzysztofie.

    Już od dawna myślałem nad wdrożeniem różnego rodzaju mechanizmów informatycznych w celu usprawnienia wymiany myśli wśród prawników, najpierw wśród studentów , potem w środowisku biznesowym. Mam zatem swoje własne przemyślenia, którymi chciałbym się podzielić.

    Wydaje mi się że zagadnienie to należy rozpatrywać na dwóch płaszczyznach : działalności komercyjnej oraz działalności ‘’publicznej”. Najpierw komercyjna, gdyż uważam, że trudniej jest zrealizować taki model.

    Otóż moim zdaniem w branży prawnej istotna jest cena wytworzenia informacji, tzn. jest to cena bardzo wysoka. Bierze się ona bowiem z nagromadzenia wielu doświadczeń w realnym świecie. Z powodu niejasności wynikających z semantyki, nieprecyzyjnych przepisów etc. zdobycie wiedzy często jest bardzo kosztowne. nic dziwnego zatem , ze kancelarie nie mają zamiaru udostępniać tej wiedzy. Dołożyłbym do tego polski brak poszanowania prawa, zrozumienia wspólnych korzyści , w szczególności w gremium prawniczym. W tym punkcie nie zgadzam się z Osajdą, że kancelarie zazdrośnie strzegą nie wiadomo czego. Otóż nie - ta informacja ma czasami wielką wartość komercyjną. Podobnie jak w przypadku oprogramowania.

    Nie sądzę jednak , że nie ma miejsca na rynku na alternatywny model, tak samo jak na rynku oprogramowania. Wszystko zależy od oceny opłacalności wymiany wiedzy w ramach danej sieci/użytkowników. Jeżeli rozsądnie działający podmiot przekalkuluje, ze opłaca mu się “przymierze” z innym w zamian za co będzie musiał ujawnić część swoich cennych informacji - zrobi to. To kwestia oceny ryzyka a spodziewanych korzyści. Szalę może również przeważać także potrzeba czynienia czegoś dobrego , przydatnego dla innych bez zapłaty. Taki altruizm biznesowy. Zgadzam się z Osajdą, że jest to szansa przede wszystkim dla młodych kancelarii czy prawników, dla których koszt zdobycia wiedzy w sposób tradycyjny (np. ja chcę kupić książkę o licencjonowaniu software 500$) jest zbyt duży. W ogóle koszt nabycia wiedzy w Polsce jest ogromny, biorąc pod uwagę stawki płacone przez klientów a cenę opracowań, z których można się czegoś dowiedzieć.

    Niestety jednak i tak najbardziej wartościowa wiedza pozostanie do wiadomości jej dysponenta. Nikt nie ujawni konkurentom najcenniejszych skrabów , od których zależy jego pozycja rynkowa.

    Teraz model publiczny. Uważam że przyszłość tworzenia prawa należy do społeczeństwa, które organizując się w grupy będzie pracowało JAWNIE nad projektami aktów prawnych porzy wykorzystaniu technik sieciowych. Jeśli tego nie ma w tej chwili , to należy walczyć aby tak się stało . W szczególności przy obecnym poziomie korupcji i “gabinetowego” tworzenia prawa przez różnych majstrów trzeba wręcz dążyć do jak najszybszego wprowadzenia takich rozwiązań.

    Reasumując proponuję założenie stowarzyszenia promującego „wolne tworzenie prawa” w sferze legislacji oraz platformy współpracy open – source dla młodych kancelarii. Wtedy zmiast rozmyślań nad istotą rzeczy będziemy mogli sprawdzić czy ta idea ma szanse powodzenia :-)

    Pozdrawiam
    Darek

    Komentarz zostawił(a) Darek Czuchaj — 2006-01-13 o 3.57 pm (permalink)

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Wysłanie komentarza oznacza akceptację zasad dyskusji.

Strona prowadzona w WordPress nawtykanym przez: Polyglot, Footnotes i TOC Generator