Rozpowszechnianie oprogramowania na licencji GNU GPL nie stanowi praktyki ograniczającej konkurencję. Tak w skrócie można podsumować orzeczenie sądu w sprawie Wallace v. Free Software Foundation, o której pisałem wcześniej. Ściśle rzecz biorąc, sąd odmówił w ogóle merytorycznego rozpatrzenia pozwu z uwagi na fakt, że powód nie zdołał sformułować zarzutu, który można by było uznać za zarzut naruszenia prawa ochrony konkurencji (Sherman Act).
Zdaniem sądu, jedynym zarzutem sformułowanym przez powoda było uniemożliwienie jemu samemu wejścia na rynek z jego własnym systemem operacyjnym. Tymczasem, dla merytorycznego rozpatrzenia pozwu opartego o Sherman Act konieczne jest wykazanie wpływu kwestionowanego działania na rynek jako całość, a nie tylko na jednego z konkurentów.
Warto wskazać na rozważania sądu, w których odnosi się on jednak częściowo do meritum sprawy. Przede wszystkim, sąd stwierdził, że prawdziwym problemem pozwanego jest fakt, że funkcjonowanie GPL wspomaga konkurencję na rynku („his problem appears to be that GPL generates too much competition, free of charge”). Zdaniem sądu, GPL w żaden sposób nie przeszkadza nikomu w oferowaniu jego własnych systemów operacyjnych, a jedynie stawia warunki dla kopiowania, modyfikacji oraz rozpowszechniania objętego nią oprogramowania. Sąd ocenił, że postanowienia GPL zachęcają wręcz do wolnej konkurencji oraz rozpowszechniania systemów operacyjnych, czego korzyści bezpośrednio odczuwają konsumenci w postaci niższych cen, większej dostępności oraz zwiększonej innowacyjności.
Więcej informacji o sprawie można znaleźć na Groklaw.