Otwarte?

Autor: Krzysztof Siewicz, Data: 17/7/06, Kategoria: Felietony

Otwartość rozwiązań wykorzystywanych w informatyzacji instytucji publicznych coraz częściej jest wskazywana jako ich cecha konieczna. Niektórzy dopatrują się tu wręcz prawnego obowiązku. Istotnie, w polskim prawie funkcjonują normy prawne odwołujące się do otwartości w sensie technicznym. Ustawa o informatyzacji (PDF) posługuje się na przykład pojęciem otwartych standardów. Także i opublikowane ostatnio projekty rozporządzeń MSWiA wymagać będą (o ile przyjęte w obecnym brzmieniu) otwartych formatów dla niektórych rodzajów dokumentów o publicznym znaczeniu. Podobnie w projekcie Planu Informatyzacji Państwa 2006 (DOC) wskazuje się na konieczność implementacji otwartych standardów, a oprócz tego enigmatycznie wspomniano o „otwartej budowie systemów”. Zatem, “otwarte standardy” są pojęciem prawnie nieobojętnym. Być może nawet wiąże się z nimi jakiś obowiązek państwa lub prawo obywateli. Zanim jednak będzie można to wykazać, trzeba ustalić dokładny zakres tego pojęcia.

Niestety, „otwarte standardy” nie doczekały się w polskim prawie jednoznacznej i pełnej definicji legalnej. W najlepszym razie można się doszukać definicji poprzez wyliczenie. Jeżeli bowiem przyjąć, że rozporządzenie o minimalnych wymaganiach (PDF) realizuje cel ustawy o informatyzacji, jakim jest ustalenie wymagań „gwarantujących otwartość standardów” (art. 1), to wyliczone tam protokoły i formaty danych są standardami otwartymi. Tymczasem, wśród tej wyliczanki można znaleźć standardy, których otwartość jest co najmniej wątpliwa. Musimy zatem dojść do wniosku, że “gwarancję otwartości standardów” z powodzeniem mogą stanowić standardy zamknięte. W przeciwnym bowiem wypadku należałoby przecież uznać, że rozporządzenie jest z ustawą niezgodne.

Inną definicję można natomiast znaleźć w opublikowanych niedawno przez MSWiA projektach rozporządzeń do ustawy o archiwach. Zgodnie z nią, “otwartym formatem” jest „format zapisu dokumentu elektronicznego, którego pełna specyfikacja techniczna jest dostępna nieodpłatnie dla wszystkich zainteresowanych”. Definicja ta wskazuje na istotną cechę otwartych standardów, jaką jest dostępność specyfikacji. Owszem, wydaje się to warunkiem koniecznym, lecz niestety nie wystarczającym. Na przykład, European Interoperability Framework (PDF) (EIF, niewiążący dokument programowy Unii Europejskiej), wymaga także odpowiedniego procesu ustanawiania standardu oraz możliwości jego ponownego wykorzystania. Natomiast wymóg nieodpłatności powiązano tam z dostępnością praw własności intelektualnej związanych ze standardem.

Istotnie, wiele organizacji standaryzujących wymaga od swoich członków nieodpłatnego i powszechnego licencjonowania posiadanych przez nich patentów pozostających w określonym związku ze standaryzowaną technologią. Ściśle rzecz ujmując nie tyle chodzi tu o odpłatność, co raczej o zakres kontroli, jaką pozwala się roztoczyć uprawnionemu z patentów nad pozostałymi uczestnikami rynku decydującymi się na standaryzację własnych ofert. Regulaminy wielu organizacji wpływają na zakres tej kontroli wymagając nie tylko ujawniania posiadanych istotnych patentów (wniosków patentowych) lecz także zobowiązania się do ich licencjonowania w określony sposób (“royalty-free” lub tylko „reasonable and non-discriminatory” - RAND). Zatem, zakres tej kontroli i tym samym otwartość standardów zależy od rozumienia tych pojęć. Bywa to przedmiotem gorących sporów, jak np. Rambus v. Infineon, 318 F.3d 1081 (C.A.Fed. Va. 2003).

Na tym jednak nie koniec. Bruce Perens opublikował dokument Open Standards: Principles and Practice, w którym zwraca uwagę nie tylko na dostępność specyfikacji oraz licencji na związaną własność intelektualną. Otwarte standardy w rozumieniu Perensa to poza tym takie, które nie przywiązują nabywców do określonego producenta (“vendor lock-in”). W związku z tym Perens precyzuje także wymogi odnoszące się do praktyk polegających na oferowaniu rozwiązań będących niepełnym wdrożeniem standardu lub też jego rozszerzeniem. Dzięki temu, definicja Perensa poza otwartością standardów odnosi się także do otwartości ich konkretnych implementacji. W przypadku standardów informatycznych te implementacje to zwykle programy komputerowe.

W ten sposób dochodzimy do pytania o relację pomiędzy otwartymi standardami a otwartym (wolnym) oprogramowaniem. Niewątpliwie są to pojęcia blisko powiązane, a przez laików często nawet utożsamiane ze sobą. W tym miejscu wystarczy jednak powiedzieć, że wybór otwartych standardów może, ale nie musi pociągać za sobą wyboru otwartego oprogramowania.

Z powyższej pobieżnej analizy wynika przede wszystkim, że otwartość rozwiązań informatycznych jest cechą stopniowalną. W zależności od stopnia natężenia różnie realizowane są interesy rozmaitych podmiotów zaangażowanych na rynku tych rozwiązań. W przypadku eGovernment wybór określonego rozumienia otwartości oznacza więc ustalenie zakresu w jakim zinformatyzowane instytucje publiczne służyć będą interesowi publicznemu, a w jakim prywatnym interesom poszczególnych zainteresowanych stron. Jak jednak wynika z powyższych rozważań, obecnie obowiązujące w Polsce prawo nie stanowi wyrazu jakiegoś jednoznacznego stanowiska w tej kwestii. Jak również wynika z powyższego, brak jest takiego stanowiska także w projektowanych aktach prawnych oraz dokumentach programowych. Być może warto zatem rozpocząć publiczną dyskusję na temat preferowanego stopnia otwartości w polskim eGovernment oraz jej ewentualnej kodyfikacji.

Brak komentarzy

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Wysłanie komentarza oznacza akceptację zasad dyskusji.

Strona prowadzona w WordPress nawtykanym przez: Polyglot, Footnotes i TOC Generator