Trójkąt bermudzki prawa autorskiego

Autor: Krzysztof Siewicz, Data: 3/12/06, Kategoria: Wydarzenia

30 listopada miałem przyjemność poprowadzić spotkanie Koła Naukowego Własności Intelektualnej WPiA UW pod tajemniczym tytułem: “0ZZ, DRM i CC - trójkąt bermudzki prawa autorskiego”. Wspólnie ze studentami najlepszego w Polsce wydziału prawa zastanawialiśmy się jak regulować obrót dobrami niematerialnymi.

Podstawą naszych rozważań były ekonomiczne uwarunkowania dóbr niematerialnych. Otóż przedmioty “praw własności intelektualnej”, a w szczególności utwory prawa autorskiego wykazują wiele cech tzw. dóbr publicznych, co przejawia się w dużym stopniu non-excludability i non-rivalness tych dóbr (co na polski tłumaczę jako dostępność podmiotowa i przedmiotowa). W największym skrócie naturalną cechą utworów jest to, że są łatwo dostępne dla każdego, kto chciałby z nich skorzystać, a korzystanie z jednego utworu przez wiele osób na raz nie zmniejsza ich przydatności i jakości. Jest to ewidentna różnica w porównaniu do rzeczy materialnych, które stosunkowo łatwo zabrać i ochronić przed dostępem “gapowiczów”. Ponadto, korzystanie na raz z rzeczy materialnej przez wiele osób istotnie zmniejsza korzyści tych osób z takiej rzeczy.

Kolejną istotną cechą dóbr niematerialnych jest łatwość generowania tzw. pozytywnych efektów zewnętrznych. Oznacza to, że decyzja o opublikowaniu utworu powoduje istotne korzyści społeczne, lecz bez dodatkowych mechanizmów niemożliwe jest zinternalizowanie ich wszystkich przez samego publikującego (np. poprzez pobieranie opłat od każdego korzystającego).

Na tym tle dość dobrze widać ekonomiczne konsekwencje samego prawa autorskiego oraz trzech elementów “trójkąta”: (1) organizacji zbiorowego zarządzania, (2) zabezpieczeń technicznych, oraz (3) wolnych licencji, takich jak licencje Creative Commons. Otóż prawo autorskie, ustanawiając wyłączne prawa do korzystania i rozporządzania utworem na wszystkich polach eksploatacji minimalizuje dostępność przedmiotową i podmiotową wynikającą z samej natury dóbr niematerialnych. Pozwala ono również beneficjentom monopolu autorskiego internalizować znaczną część pozytywnych efektów zewnętrznych generowanych przez te dobra.

Dalej, OZZ poprzez agregację praw doprowadzają do stworzenia istotnej siły po stronie podaży (np. w Polsce ZAiKS kontroluje podobno 90% rynku utworów muzycznych), przez co egzekucja prawa autorskiego staje się znacznie ułatwiona. W ten sposób OZZ wspomagają opisany powyżej wpływ prawa autorskiego na ekonomiczne cechy dóbr niematerialnych. Jest tak tym bardziej, jeżeli wziąć pod uwagę rozmaite rozwiązania prawne wzmacniające pozycję OZZ. Będą to np. minimalne ceny w postaci tabel wynagrodzeń, domniemanie reprezentacji z art. 105 pr. aut. Istotne znaczenie ma tu również praktyka działania OZZ, które potrafią wykorzystać swoją pozycję dominującą w celu zarówno powiększania zarządzanego przez siebie portfela praw, jak i wykorzystania powstałej w ten sposób siły rynkowej wobec użytkowników.

DRM z kolei oddziałują bezpośrednio na naturę dóbr niematerialnych. Sprawiają, że stają się one dobrami prywatnymi, gdyż korzystanie z utworów zabezpieczonych nie jest możliwe przez kogokolwiek, a już na pewno nie przez wiele osób na raz. DRM, podobnie jak OZZ, wspomagają procesy prowadzące do uzyskania pozycji dominującej na rynku. O ile jednak - przynajmniej w teorii - działalność OZZ polega po prostu na wykonywaniu praw autorskich, to DRM prowadzą w zasadzie do zastąpienia tych praw brutalną siłą stanu faktycznego.

Zarówno OZZ, jak i DRM oparte są na założeniu, że publiczny charakter dóbr niematerialnych i generowane przez nie efekty zewnętrzne należy minimalizować. Kolejny element “trójkąta bermudzkiego” - wolne licencje - oparte są na założeniu przeciwnym. Otóż licencjodawcy licencji Creative Commons lub licencji wolnego oprogramowania nie są zainteresowani maksymalnie skuteczną egzekucją uprawnienia do wyłącznej kontroli nad korzystaniem i rozporządzaniem dobrami niematerialnymi wynikającego z prawa autorskiego. Nie dążą oni także do osiągnięcia pozycji dominującej i maksymalnego kontrolowania wykorzystania ich własności intelektualnej przez użytkowników.

Po moim referacie, którego treść streszczam powyżej, miała miejsce ożywiona dyskusja na temat wszystkich trzech elementów “trójkąta bermudzkiego”. Próbowaliśmy odpowiedzieć na następujące pytania: Czy OZZ, DRM i CC wzajemnie się wykluczają? Czy OZZ zarządzałyby utworami powierzonymi im na zasadach CC? Czy DRM może zastąpić OZZ? Czy CC potrzebuje DRM? Czy istnieje optymalny model regulacji obrotu dobrami materialnymi? Czyje interesy (twórców, producentów, wydawców, OZZ, czy użytkowników) należy uwzględnić przy kształtowaniu tego modelu?

Komentarze: 7

  1. mam nadzieję, że teraz jest jasny

    Tak, teraz jest duzo lepiej.

    Czy pisząc o procesie BSD nie ma Pan przypadkiem na myśli sprawy Unix System Laboratories v. Berkely Software Design?

    Szczerze mowiac nie. Jesli sie spojrzy na plik binarny jadra NT, to mozna zobaczyc copyright notice Uniwersytetu Kaliforni. Z jakiegos powodu myslalem, ze Microsoft zostal zmuszony do tego poprzez proces sadowy z AT&T. Ale po sprawdzeniu widze, ze takiego procesu nie bylo.

    Komentarz zostawił(a) Slawekk — 2007-03-22 o 4.06 pm (permalink)

  2. spoko tekst może dla niektórych trochę będzie trudny w zrozumieniu
    ale fakt faktem że gdyby nie możliwość kupienia pirata za 20 zeta lub pobrania darmowej mp3
    nikt by sie nie zastanawiał czy jest jakaś tańsza wersja systemu i programu niż ta w sklepie
    komercyjna z zamkniętą licencją w cenie około 400 ,600 , 1000 lub 5000 pln jeśli można
    ten program zakupić za 20 pln jako pirata nie mowiąć o tym że takie same opcje może mieć program
    na otwartej licencji .

    Zamiats Photoshop ==> Gimp
    3D studio Max ==> Blender
    Windows ==> Linux
    hajs hajs hajs ==> za darmo i legalnie
    system dla debili ==> niestety tutaj już trzeba się uczyć i myśleć troszeczkę intensywniej :-)

    a i zamiast Mp3 które jest na licencji fraunchoffera i thompsona lepiej użyć OGG Vorbis .

    Komentarz zostawił(a) dingo — 2007-05-08 o 9.21 am (permalink)

  3. Artykuł dawny, ale i tak sobie pozwolę na komentarz (jako iż dopiero dziś “odkryłem” ksiewicz.net). Komentuje nie jako prawnik (którym nie jestem) a jako ekonomista (prawie wypieczony ;) ):

    Podstawa ekonomiczna monopolu autorskiego (względnie patentowego) jest internalizacja efektów zewnętrznych, a więc możliwie duże zwiększenie zysków TWÓRCY w celu zmotywowania do tworzenia. Z tej perspektywy działania, które próbują zawłaszczyć efekty zewnętrzne a nie prowadzą do zwiększenia zysków twórcy są patologią.

    Sprawa niestety nie jest już tak oczywista gdy spojrzeć na inne efekty działalności wytwórni, które co prawda ograniczają zyski i możliwości twórcy, ale jednocześnie zmniejszają, a czasem przejmują ryzyko związane z utworem. Próbowałem znaleźć dobre uzasadnienie ekonomiczne istnienia OZZów i ich praw, jednak na razie bezskutecznie.
    Pojedynczy/mały jest przez OZZ w dużej mierze zdominowany (co powoduje, iż ustawa zamiast chronić, może pogarszać pozycje twórcy), z kolei wytwórnie i inne duże i silne podmioty nie potrzebują domniemań (jeśli w ogóle potrzebują czegoś na kształt OZZ to są w stanie zawrzeć z daną organizacją odpowiednie porozumienie).

    Komentarz zostawił(a) Piper — 2007-06-20 o 9.57 pm (permalink)

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Wysłanie komentarza oznacza akceptację zasad dyskusji.

Strona prowadzona w WordPress nawtykanym przez: Polyglot, Footnotes i TOC Generator