O prawie autorskim na UKSW

Autor: Krzysztof Siewicz, Data: 28/3/07, Kategoria: Wydarzenia

27 marca na UKSW odbyło się zorganizowane przez Soli Deo spotkanie pod znamiennym tytułem „Wysoki sądzie ja te mp3 ściągałem dla siebie…”. Spotkanie było ciekawe, głównie dlatego, że poruszono tam nie tylko prawne, ale i moralne aspekty ochrony i naruszeń praw na dobrach niematerialnych. Ks. dr Jarosław Sobkowiak przedstawił tę problematykę odwołując się do społecznej nauki Kościoła, a zwłaszcza do Encykliki Jana Pawła II Laborem Exercens.

Zabrakło mi jednak w tej wypowiedzi jednoznacznej oceny moralnej kwestii ochrony i naruszeń praw wyłącznych na dobrach niematerialnych, a przynajmniej wyraźnych wskazówek umożliwiających wypracowanie takiego stanowiska. Zwróciłem też uwagę, że pomimo odwołań do (i licznych cytowań z) Laborem Exercens, prelegent pominął następujący fragment tej Encykliki:

„Tradycja chrześcijańska nigdy nie podtrzymywała [prawa własności] jako absolutnej i nienaruszalnej zasady. Zawsze rozumiała je natomiast w najszerszym kontekście powszechnego prawa wszystkich do korzystania z dóbr całego stworzenia: prawo osobistego posiadania jako podporządkowane prawu powszechnego używania, uniwersalnemu przeznaczeniu dóbr.”

Jak rozumiem, przez „prawo własności” rozumie się tu wszelkie prawa wyłączne, w tym prawa na dobrach niematerialnych. Jest to o tyle uzasadnione, że prawa te zwane są często „własnością intelektualną”. Zresztą, sami prelegenci posługiwali się tym określeniem bez większej refleksji nad różnicami pomiędzy własnością, która jest prawem rzeczowym, a prawem autorskim, które jest zupełnie innym prawem wyłącznym. Zatem, zgodnie z powyższym cytatem „prawa własności intelektualnej” mogą i powinny być ograniczone przez prawo powszechnego używania i uniwersalne przeznaczenie dóbr.

Warto w ogóle wnikliwie przestudiować Encyklikę, a zwłaszcza fragmenty przypominające, że realizacja ludzkiej godności poprzez pracę jest możliwa między innymi dzięki wykorzystaniu dorobku poprzedników, “dzieła pracy pokoleń”. W przypadku dóbr niematerialnych oznacza to niewątpliwie domenę publiczną i podkreśla jej znaczenie dla rozwoju kultury. Z drugiej strony, Jan Paweł II wyraźnie przeciwstawia się likwidacji własności prywatnej, dopuszczając jednak jej “uspołecznienie”.

“O uspołecznieniu można mówić tylko wówczas, kiedy zostanie zabezpieczona podmiotowość społeczeństwa, to znaczy, gdy każdy na podstawie swej pracy będzie mógł uważać siebie równocześnie za współgospodarza wielkiego warsztatu pracy, przy którym pracuje wraz ze wszystkimi. Drogą do osiągnięcia takiego celu mogłaby być droga połączenia, o ile to jest możliwe, pracy z własnością kapitału i powołania do życia w szerokim zakresie organizmów pośrednich o celach gospodarczych, społecznych, kulturalnych, które cieszyłyby się rzeczywistą autonomią w stosunku do władz publicznych; dążyłyby one do sobie właściwych celów poprzez lojalną wzajemną współpracę, przy podporządkowaniu wymogom wspólnego dobra, i zachowałyby formę oraz istotę żywej wspólnoty, to znaczy takich organizmów, w których poszczególni członkowie byliby uważani i traktowani jako osoby, i pobudzani do aktywnego udziału tychże organizmów.”

Narażę się pewnie na zarzut nadinterpretacji, ale gdy czytam powyżej o “współgospodarowaniu“, “połączeniu pracy z własnością kapitału“, “organizmach pośrednich cieszących się rzeczywistą autonomią“, “lojalnej wzajemnej współpracy” i “żywych wspólnotach“, to odkrywam, że przecież elementy te występują w społecznościach wolnego oprogramowania z dużym natężeniem. Czyżby wolne oprogramowanie było narzędziem realizacji etyki personalistycznej? Zachęcam do dyskusji.

Na koniec chcę podzielić się jeszcze jednym spostrzeżeniem. Otóż przygotowując się do udziału w spotkaniu na UKSW zacząłem przeszukiwać Pismo Święte w poszukiwaniu inspirujących fragmentów. Korzystałem w tym celu z wolnego programu SWORD. Problem w tym, że dla tego programu dostępne są jedynie dwa polskie moduły Biblii - Warszawsko-Praska oraz Biblia Gdańska. Moduł Biblii Warszawsko-Praskiej (tylko Nowy Testament) został stworzony podobno za zgodą autora, Bp Kazimierza Romaniuka. Natomiast Wydawnictwo Pallottinum, które jest uprawnione z praw autorskich do tłumaczenia Biblii Tysiąclecia niestety nie udostępnia jej w formie modułu do SWORDa, choć można to tłumaczenie przeglądać na specjalnej stronie WWW.

W każdym razie, w ten czy w inny sposób znalazłem następujący fragment (J 6,9-13), który znakomicie nadaje się do dyskusji na temat “kopiowania w Internecie”:

„Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, ale cóż to jest dla tak wielu? Na to rzekł Jezus: Każcie ludziom usiąść. W miejscu tym zaś było bardzo dużo trawy. Usiedli więc mężczyźni, a było ich w sumie około pięciu tysięcy. Jezus wziął chleby i odmówiwszy nad nimi modlitwę dziękczynną, rozdał je siedzącym. Podobnie uczynił z rybami, rozdając każdemu tyle, ile kto chciał. A kiedy najedli się już wszyscy, powiedział do uczniów: Pozbierajcie ułomki, które pozostały, tak żeby nic się nie zmarnowało. Zebrali więc ułomki, jakie pozostały po spożyciu pięciu chlebów jęczmiennych, i napełnili nimi dwanaście koszów.”

Po przeczytaniu tego fragmentu zadałem Ks. dr Sobkowiakowi pytanie: “Czy Jezus był piratem?” Nie chodziło oczywiście o to, że Jezus dopuścił się naruszenia praw autorskich. Chodziło o to, że zrobił piekarzom i rybakom to samo co kopiowanie i dzielenie się plikami robi tym, którzy produkują “oryginały”. Jezus mógł skopiować chleb i ryby zerowym kosztem i nie pomniejszając majątku piekarza i rybaka. To samo możemy robić z przedmiotami prawa autorskiego dzięki sieciom p2p i innym nowym technologiom. Przyznam, że sam nie wymyśliłem tej analogii, ale przeczytałem o niej kiedyś na blogu Macieja Miąsika. Tam też dowiedziałem się, że podobno według Hrabala najgłośniej krzyczącymi “ukrzyżuj go!” byli rybacy i piekarze…

I już zupełnie na koniec chciałbym umieścić powyższe uduchowione rozważania w dość przyziemnym kontekście sprawy pewnego Jamnika.

Komentarze: 4

  1. Hm..
    Jeden mały drobiazg. Ryby i chleb rozmnożone przez Jezusa były “ofiarowane” dla ludzi. Problemem był więc tylko “techniczny” zabieg “spowielenia” ich.
    Więc analogia jest dobra, ale wyłącznie co do utworów których właściciele/twórcy wyrazili zgodę na użycie ich w takim celu. Natomiast nijak ma się do “piractwa” czyli nielegalnego sięgania po czyjąś własność.
    Zresztą nawet Jezus twierdzi że należy “oddać cesarzowi co cesarskie”, a nie chce “duplikować” pieniędzy ;)

    Komentarz zostawił(a) Andrzej Dopierała — 2007-03-30 o 12.28 am (permalink)

  2. Pamiętaj, że wszystkie “evil DRMownie” twierdzą, że zło nie tu, że ktoś zarabia sprzedając na stadionie CDRki z grami, a sam fakt kopiowania nośnika choćby i kopie były rozdawane. Analogia jest więc całkiem na miarę tylko mózg oburza się trochę jak ma położyć duplikowanie danych i chleba na jednej półce. Przeczytaj jeszcze raz … cesarzowi co cesarskie, ale piekarze i rybacy nie zarobili tego dnia bo cała banda wyżywiła się via P2P.

    I na koniec, nie nei jestem zwolennikiem kopiowania komercyjnie wydanego softu, muzyki, whatever. Nie mam (świadomie) ani jednej spiratowanej płyty, ale jak “oni” posuną się jeszcze o krok z DRMizacją mediów to się poważnie zastanowie zanim kupię kolejną płytę.

    Komentarz zostawił(a) wariat — 2007-03-30 o 8.31 am (permalink)

  3. Tzw. “piractwo” nie jest “sięganiem po czyjąś własność”. Udostępnienie utworu w sieci p2p nie różni sie niczym od wykonania jego n kopii i rozdawania ich na ulicy. Odpowiada to dokładnie sytuacji z biblijnej przypowieści o rozmonożeniu ryb i chleba. Tak jak Jezus nie ukradł pierwszych pięciu bochenków, tak samo pierwszy “pirat” kupuje płytę z filmem/muzyką/grą. Nie “sięga po czyjąś własność”. Tak jak Jezus, nie umniejsza majątku dystrybutora.

    Jedyne co można “piratowi” zarzucić, to pozbawienie dystrybutora potencjalnych zysków. Kontrastując to jednak ze społeczną korzyścią (nakarmienie głodnych) moralna ocena takiego czynu wypada zaskakująco pozytywnie. Bo czyż chrześcijański etos nie polega na dzieleniu się z bliźnimi swoim bogactwem?

    Komentarz zostawił(a) Wstrętny Anomim — 2007-05-28 o 3.28 pm (permalink)

  4. Ciekawa interpretacja, szczególnie z tym rozmnażaniem chleba i ryb. Co do modułów do sworda to polecam pismo-swiete.za.pl - jest tam również Biblia Tysiąclecia

    Komentarz zostawił(a) Eljahu — 2008-02-29 o 8.43 pm (permalink)

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Wysłanie komentarza oznacza akceptację zasad dyskusji.

Strona prowadzona w WordPress nawtykanym przez: Polyglot, Footnotes i TOC Generator