Jedną z istotnych kwestii, która przewija się w dyskusji nad “nowelizacją” GPL jest to, czy zakres klauzuli “copyleft” tej licencji powinien obejmować usługi aplikacji WWW (Web Application Services). Mianowicie, czy osoba, która korzysta z programu na GPL na serwerze powinna udostępniać kody źródłowe tej aplikacji (wraz z ewentualnymi modyfikacjami) osobom korzystającym z tego oprogramowania poprzez łączenie się z tym serwerem.
FSF stoi na stanowisku, że GPLv2 nie zawiera takiego obowiązku, gdyż nie dochodzi do rozpowszechnienia. Pomimo wcześniejszych zapowiedzi, najnowszy, tzw. “last call” projekt GPLv3 wyraźnie kodyfikuje to stanowisko FSF stanowiąc, że “mere interaction with a user through a computer network, with no transfer of a copy, is not conveying“. Pozostając jednak na gruncie GPLv2 warto zadać pytanie, czy istotnie zawarta w niej klauzula “copyleft” nie obejmuje aplikacji sieciowych. Odpowiedzi będę poszukiwał na gruncie polskiego prawa autorskiego.
Dla ułatwienia, rozpatrzę konkretny przypadek wykorzystania dostępnego na GPL programu WordPress do prowadzenia niniejszej strony. Program ten to zestaw skryptów PHP zainstalowanych na serwerze. Kiedy użytkownik łączy się z tą stroną za pomocą przeglądarki WWW, serwer (a dokładnie mod_php) analizuje skrypty PHP i na ich podstawie generuje plik HTML, który wysyła do klienta (przeglądarki użytkownika). Ogólną zależność pomiędzy skryptem PHP a powstałym na jego podstawie plikiem HTML ilustruje poniższy przykład, zaczerpnięty z PHP Manual:
Skrypt PHP umieszczony na serwerze:
<html>
<head>
<title>PHP Test</title>
</head>
<body>
<?php echo ‘<p>Hello World</p>’;?>
</body>
</html>
Plik HTML serwowany przeglądarce WWW:
<html>
<head>
<title>PHP Test</title>
</head>
<body>
<p>Hello World</p>
</body>
</html>
Jak się domyślamy, przeglądarka po otrzymaniu takiego pliku wyświetli użytkownikowi:
Hello World
Dla potrzeb poniższej analizy należy jeszcze dodać, że WordPress to zestaw skryptów PHP nieco bardziej skomplikowanych niż w powyższym przykładzie. Upraszczając, w skład tego zestawu wchodzi (1) silnik oraz (2) skórka. W silniku znajdują się między innymi definicje i implementacje elementów, do których odwołuje się lub wykorzystuje skórka (np. Template Tags, The Loop). Z kolei skórka (theme) to zestaw skryptów bezpośrednio decydujących o kształcie pliku HTML wysyłanego do przeglądarki użytkownika. Stworzenie skórki polega na wykorzystaniu udostępnianych przez silnik elementów oraz odpowiednim nazewnictwie skryptów. Na przykład, poza podstawowym index.php skórka zawiera zwykle odrębny header.php z kodem PHP odpowiedzialnym za wygenerowanie nagłówka (head) pliku HTML jak też i tego, co wizualnie znajdzie się na górze strony. Header.php zostanie włączony do głównego skryptu index.php jeżeli w tym ostatnim umieszczony zostanie tag get_header(). Poza takim tagiem, index.php zawiera zwykle The Loop, czyli fragment kodu odpowiedzialny za pobranie z bazy MySQL kolejnych wpisów i wygenerowanie kodu HTML zawierającego te wpisy. Index.php posklejany z tych wszystkich elementów zostanie ostatecznie przetłumaczony na HTML i udostępniony przeglądarce WWW.
W dokumentacji WordPressa, The Loop in Action znajduje się następujący przykład prostego skryptu skórki, index.php:
<?php
get_header();
if (have_posts()) :
while (have_posts()) :
the_post();
the_content();
endwhile;
endif;
get_sidebar();
get_footer();
?>
Jak widać, plik ten nie zawiera w ogóle kodu HTML, a jedynie wyrażenie w języku PHP oraz odwołania do Template Tags i The Loop zdefiniowanych w silniku WordPressa. W trakcie interpretacji tego skryptu powstanie plik zawierający kod HTML. Kod ten częściowo zostanie skopiowany ze skryptów skórki, do których odwołują się zawarte w nim wordpressowe tagi (zgodnie z definicją w silniku, tag get_header() wywołuje skrypt header.php i wstawia do pliku HTML kod zawarty lub wyinterpretowany z tego skryptu). Ponadto, do tego pliku wstawiony zostanie również kod HTML stanowiący wynik działania zaimplementowanej w silniku funkcji The Loop.
Mając na uwadze powyższe podstawy PHP i samego WordPressa możemy przejść do analizy prawniczej. Otóż zgodnie z licencją GPL, na której dostępny jest WordPress, obowiązek z klauzuli “copyleft” dotyczy osób rozpowszechniających (”distribute or publish“) oryginalny program lub “utwory oparte na programie” (”works based on the Program“, Sec. 2). Należy wobec tego odpowiedzieć, czy w analizowanym przypadku dochodzi do (1) rozpowszechnienia i czy rozpowszechniany jest (2) oryginalny program na GPL lub (3) utwór oparty na takim programie.
Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 3 polskiego prawa autorskiego, “utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie“. W przypadku niniejszej strony (zakładając, że admin odpowiednio skonfigurował serwer) skrypty PHP wykorzystywane do stworzenia plików HTML nie są publicznie dostępne. Publicznie dostępne są natomiast tworzone na ich podstawie pliki HTML (które można obejrzeć wybierając polecenie “pokaż źródło” w przeglądarce WWW), a ponadto arkusz CSS, dzięki któremu lekturę tej strony uprzyjemniają zielone szlaczki i znaczki. Oznacza to, że nie dochodzi do rozpowszechnienia programu na GPL jakim jest WordPress. Należy jednak rozważyć, czy nie dochodzi do rozpowszechnienia utworu opartego na tym programie. Jeżeli tak, to taki utwór powinien być udostępniony na licencji GPL.
Zastanówmy się zatem, czy kod HTML i plik CSS niniejszej strony to utwór oparty na programie na GPL. Zgodnie z GPL, utwory oparte na programie powstają w wyniku jego modyfikacji. GPL wyraźnie stwierdza natomiast, że zakresem “copyleft” nie jest objęty wynik działania programu, jednakże tylko w zakresie, w jakim zawartość tego wyniku nie stanowi utworu opartego na programie. (”The act of running the Program is not restricted, and the output from the Program is covered only if its contents constitute a work based on the Program (independent of having been made by running the Program). Whether that is true depends on what the Program does.“) Z lektury całej Sec. 2 GPL wynika, że klauzula “copyleft” obejmuje opracowania programu oraz utwory zbiorowe zawierające program. Jak już tu parę razy podkreślałem, w polskim prawie autorskim jest dyskusyjne, czy art. 2 regulujący opracowania stosuje się do programów komputerowych, czy też jego stosowanie jest wyłączone przez przepis szczególny art. 74 ust. 4 pkt 2. Nie ma to jednak szczególnego znaczenia dla niniejszej analizy, zwłaszcza z uwagi na fakt, że oba przepisy obejmują tłumaczenia programu, a poniżej będzie mowa przede wszystkim o tłumaczeniu. Nie ulega też wątpliwości, że tłumaczenie jest modyfikacją programu i wobec tego prowadzi do stworzenia utworu opartego na programie w rozumieniu GPL.
Podany na wstępie skrypt PHP “Hello world” to nic innego jak plik HTML wyposażony w dodatkowe, specyficzne dla języka PHP tagi. To, co znajduje się w tych tagach jest odpowiednio przetwarzane przez serwer i zastępowane odpowiednim kodem w języku HTML. Nie da się ukryć, że powstały w ten sposób plik HTML jest tłumaczeniem skryptu PHP. Biorąc jednak pod uwagę stopień skomplikowania skryptów składających się na WordPressa wniosek, że kod HTML składający się na niniejszą stronę stanowi tłumaczenie WordPressa nie jest jednak równie oczywisty. Dla ułatwienia, będziemy oddzielnie rozważać kwestię, czy jest to tłumaczenie (1) silnika, czy też (2) skórki.
Jak już wyjaśniałem, kod HTML ostatecznie serwowany przeglądarce łączącej się ze stroną prowadzoną za pomocą WordPressa to wynik działania Template Tags i innych elementów silnika (takich jak np. The Loop). Skoro tak, to kłania się tu postanowienie GPL wyłączające spod zakresu “copyleft” wynik działania programu, jednak tylko jeżeli nie jest utworem opartym na programie. Nie jest to zbyt jasna wskazówka, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że GPLv2 była raczej pisana z myślą o językach kompilowanych, a nie o interpretowanym PHP. Nie ulega jednak wątpliwości, że kod HTML nie zawiera fragmentów kodu silnika. Co więcej, taki sam kod HTML dałoby się wygenerować za pomocą innej niż WordPress aplikacji CMS. Wobec tego, trudno uznać ten kod za tłumaczenie silnika. Jest to raczej wynik działania silnika niestanowiący utworu opartego na silniku z uwagi na brak w nim elementów twórczych zawartych w tym silniku.
Natomiast zależność pomiędzy kodem HTML a skórką jest już bardziej wyraźna. Przede wszystkim, skrypty skórki zawierają kod HTML, który jest bezpośrednio kopiowany do wyjściowego pliku HTML. Są to na przykład tagi takie jak head, div, czy też informacja DOCTYPE. Problem w tym, że większość z tych elementów oraz sposób ich wykorzystania podyktowane jest koniecznością, jaką jest zgodność ze standardem XHTML. Można wobec tego posiłkowo powołać się na wyrok s.a. w Krakowie z 18 czerwca 2003, I ACa 510/03, zgodnie z którym “ochronie podlegają tylko estetyczne, a nie funkcjonalne elementy w strukturze utworu.” Wyrok odnosił się co prawda do projektu architektonicznego, lecz z uwagi na podobieństwo projektów architektonicznych do programów komputerowych analogia wydaje się uzasadniona. Chodzi mianowicie o to, że skopiowanie elementów, których wykorzystanie jest podyktowane koniecznością nie stanowi naruszenia prawa autorskiego, bo elementy te nie podlegają ochronie. Cóż, polskie prawo nie doczekało się wyraźniejszej artykulacji doktryny scenes à faire, więc na bezrybiu i rak ryba. W każdym bądź razie zaryzykowałbym postawienie tezy, że zestaw standardowych skórek (classic i default) dołączanych do WordPressa nie zawiera kodu HTML, który można by uznać za przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze.
Z kolei zawarty w skórkach kod PHP (np. taki jak w powyższym przykładzie index.php) nie jest kopiowany do pliku HTML, a jedynie tłumaczony na HTML. Duża część tego kodu to proste pętle warunkowe, którym również trudno przyznać przymiot indywidualnego charakteru. Nie można uznać, że klauzula “copyleft” obejmuje elementy niechronione prawem autorskim, jak też i tłumaczenia tych niechronionych elementów. Twórcze jest jednak niewątpliwie rozmieszczenie tagów (głównie div) lecz raczej jedynie w połączeniu z arkuszem CSS. Dopiero bowiem łączne zastosowanie odpowiednich tagów i przypisanie im odpowiednich stylów prowadzi do mającego cechy chronionego utworu rozmieszczenia elementów na wyświetlanej przez przeglądarkę stronie.
Sprawę komplikuje nieco fakt, że na niniejszej stronie nie korzystam ze skórki dostarczonej ze standardową instalacją WordPressa lecz opracowałem własną skórkę o wdzięcznej nazwie ks. Trudno być sędzią we własnej sprawie, ale według mojej oceny nie wykorzystałem przy pisaniu tych skryptów cudzych utworów. Kopiowałem oczywiście fragmenty kodu HTML i PHP zawartego w skórkach takich jak default i classic, jak też i przykładowe polecenia i pętle dostępne na stronie Codex WordPressa. Sam fakt skopiowania nie prowadzi jednak do naruszenia prawa autorskiego, gdy kopiowany element nie jest prawem autorskim chroniony. Uważam, że skopiowane elementy nie stanowią chronionych tym prawem utworów. Z kolei elementy nacechowane indywidualnym charakterem (czyli rozmieszczenie tagów opatrzonych stylami CSS) zostały wprowadzone przeze mnie. Moja twórczość przejawia się jednak głównie w kolorystyce strony, bo forma bloga z nagłówkiem i panelem bocznym sama w sobie twórcza niewątpliwie nie jest. Jestem jednak otwarty na dyskusję.
Z powyższego wynika, że plik HTML serwowany przeglądarce z adresu ksiewicz.net stanowi w najlepszym razie opracowanie utworu stworzonego przeze mnie, jakim jest skórka ks. Skórka ta wykorzystuje elementy silnika takie jak The Loop i Template Tags i w tym zakresie może zostać uznana za opracowanie tego silnika. Ale rozpowszechniana nie jest skórka ks, a jedynie kod HTML będący w części tłumaczeniem skórki, a w części wynikiem działania silnika. W tej pierwszej części trudno jednak mówić o opracowaniu elementów chronionych cudzym prawem autorskim, a część druga została wyraźnie wyłączona spod zakresu “copyleft” w treści licencji GPL.
Podsumowując, niniejsza strona (plik HTML serwowany przeglądarce) nie jest objęta zakresem klauzuli “copyleft” licencji GPL, na której dostępny jest WordPress, gdyż (1) nie stanowi utworu opartego na silniku, a jedynie wynik jego działania, (2) nie stanowi utworu opartego na skórkach dołączonych do WordPressa, (3) stanowi utwór oparty na skórce stworzonej przeze mnie. Skórka ta jest co prawda oparta na chronionych elementach silnika lub skórek dostępnych na GPL, jednak nie jest rozpowszechniana, a zależność pomiędzy skórką a silnikiem nie przenosi się na stworzony i rozpowszechniany na podstawie skórki plik HTML.
Licencja GPL jest licencją modelową i może być interpretowana in abstracto. Niemniej jednak, w analizowanym przypadku wiąże ona mnie z konkretnymi osobami jakimi są twórcy WordPressa. Wobec tego próby ustalania zakresu wiążących nas praw i obowiązków muszą uwzględniać indywidualne ustalenia stron. Warto wobec tego zwrócić uwagę na przykład na wyrażone publicznie stanowisko jednego z deweloperów Wordpressa, niejakiego Donncha O Caoimh, w której potwierdza on, że licencja tego programu nie wymaga, aby osoba wykorzystująca go do prowadzenia strony udostępniała kody źródłowe tego programu i swoich modyfikacji.
Jak już napisałem, staram się tu być sędzią we własnej sprawie. Wobec tego chciałby zaprosić czytelników do dyskusji na powyższy temat. Nawet jeżeli moja opinia się potwierdzi, a dodatkowo znajdą się chętni, to z przyjemnością udostępnię skórkę ks na licencji GPL.
Nasuwa się pytanie, czy “silnik” i “skórka” są rzeczywiście osobnymi utworami i można dokonać takiego właśnie podziału, czy też stanowią jeden utwór, a dodanie własnej skórki jest modyfikacją tego utworu.
Komentarz zostawił(a) Radomir Dopieralski — 2007-06-20 o 10.01 am (permalink)
“Skórka” jest co najmniej w części opracowaniem “silnika” - np. poprzez wykorzystanie The Loop i Template Tags. Skórka do WordPressa nie będzie działać np. z Drupalem (chyba, że o czymś nie wiem). Ale mówię tu o skryptach PHP składających się na skórkę, bo arkusz CSS nie zawiera już, ani nawet nie odwołuje się do elementów programu WordPress.
Ale jak już pisałem, GPL wymaga “copyleftowania” rozpowszechnianych opracowań programu. Skrypty PHP skórki nie są rozpowszechniane (tak przynajmniej zapewnia mnie admin serwera). Rozpowszechniany jest tylko arkusz CSS oraz kod HTML będący w części wynikiem działania WordPressa i skórki (nieobjętym GPL), a w drugiej części zawierającym elementy nie stanowiące utworu (np. definicje DOCTYPE, tagi HTML).
Tak w ogóle, to zamiast bawić się w prawne przekomarzanie, postaram się jak najszybciej wrzucić tu skórkę w całości (skrypty PHP i CSS) na licencji GPL - przydałaby mi się pomoc przy jej ulepszeniu (CSS nie waliduje się, strona nie jest do końca zgodna z WAI).
Komentarz zostawił(a) Krzysztof Siewicz — 2007-06-20 o 11.19 am (permalink)
Wydaje mi się, że do tej sprawy należy podejść również z innego punktu widzenia. Mniej technicznego:)
Otóż załóżmy, że osoba A, która posiada prawa wynikające z umowy licencyjnej GPL umieszcza program objęty tę umową na serwerze. Umieszcza go w ten sposób, że osoba B będzie mogła z tego programu korzystać. Dajmy np. tworzyć za jego pomocą strony internetowe. Załóżmy nawet, że osoba A nie „rozpowszechnia” tego utworu.
Pytanie brzmi na jakiej podstawie osoba B może korzystać z tego programu?
Jak wiadomo samo korzystanie wymaga zezwolenia uprawnionego. Kim w takim wypadku jest uprawniony? Osoba A, która umieściła ten program na serwerze, czy też pierwotnie uprawniony do utworu, który „wypuścił” go na licencji GPL? Bo przecież korzystanie z tego programu bez zezwolenia uprawnionego byłoby naruszeniem praw autorskich.
Można też zadać inne pytanie. Czy jeżeli umieściłbym program komputerowy chroniony licencją własnościową na serwerze i jednocześnie umożliwiałbym innym osobom korzystanie z tego programu, byłoby to zgodne z prawem(zakładając, że licencja na to nie zezwala)?
Można to nazwać „publiczne umożliwienie korzystania z utworu”. Czy jest to różnoznaczne z rozpowszechnianiem? Fakt, że „efekt działania” programu nie będzie chroniony, ale czy korzystanie z tego działania, aby osiągnąć efekt to to samo?
Komentarz zostawił(a) Anonymous — 2007-06-21 o 4.44 pm (permalink)
To wszystko jest bardzo proste proszę pna
Utwór oparty na takim programie - to nie jest kod html wygenerowany przez skrypt, a skrypt stworzony na podstawie skryptu. Mówiąc krótko - jak se pan przerobisz wordpressa to dalej musisz go puścić na gplu.
Co do stron generowanych za pomocą skryptów to sytuacja wygląda tak samo jak w przypadku programów kompilowanych z użyciem gcc czy obrazów tworzonych gimpem i blenderem.
To jest pańska własność intelektualna!
Żeby było śmieszniej z pewnością wie pan że prawo polskie mówi o tym jasno i nie potrzebne są wcale dodatkowe wyjaśnienia zawarte w GPLv3. Nie pamiętam który to art. ale jeśli program jest narzędziem np. Photoshop i posiada je pan nielegalnie to dzieła, które pan utworzy są pańską własnością. Płaci pan grzywnę za wykorzystywanie programu do celów zarobkowych - owszem, ale do Pana trefnego layoutu Adobowskie łapy precz.
Komentarz zostawił(a) Witek Adamus — 2007-06-23 o 10.05 pm (permalink)
Anonymous: Skupmy się może na konkretnym stanie faktycznym. Jakoś nie widzę związku pomiędzy moim kazusem, a udostępnianiem programu do tworzenia stron internetowych. Poza tym, jak mają się Twoje pojęcia typu “korzystanie z programu”, “publiczne umożliwienie korzystania z utworu” do terminologii polskiego prawa autorskiego?
Witek Adamus: Kamień mi spadł z serca, że to wszystko jest takie proste i jasne :) Też jakoś nie pamiętam, który to artykuł :) A poważnie: zależność pomiędzy stronami generowanymi za pomocą skryptów jak dla mnie nie jest wprost analogiczna do zależności pomiędzy programami kompilowanymi za pomocą kompilatora a kompilatorami lub obrazami tworzonymi za pomocą aplikacji graficznych a tymi aplikacjami…
Próbowałem wskazać, że kod generowany za pomocą WP i skórki jest po części wynikiem działania WP i skórki, a po części zawiera elementy tych utworów. Od tego jakie to są elementy i skąd pochodzą zależy ich status prawno-autorski.
Komentarz zostawił(a) Krzysztof Siewicz — 2007-06-25 o 2.35 pm (permalink)
Pojęcie „publiczne umożliwienie korzystania z utworu” jest pojęciem wyłącznie służącym do lepszej ilustracji tego co chciałem pokazać. Nie jest pojęciem funkcjonującym ani w literaturze ani w ustawie. Dlatego też jest w cudzysłowiu:)
Chodziło mi o to czy jest faktycznie różnica pomiędzy „publicznym udostępnianiem utworu” a „publicznym umożliwieniem korzystania z utworu”?
Może faktycznie trochę odbiegłem od stanu faktycznego….:)
Ale jak napisałeś:
„…czy osoba, która korzysta z programu na GPL na serwerze powinna udostępniać kody źródłowe tej aplikacji (wraz z ewentualnymi modyfikacjami) osobom korzystającym z tego oprogramowania poprzez łączenie się z tym serwerem.”
Potraktowałem to jako ogólne poruszenie tematu zagadnień prawnych związanych z korzystaniem z programów za pomocą łączenia się z serwerem. Gdyż jeżeli osoba trzecia korzystałaby z działania tak udostępnionego programu to osiągnięcia pewnego rezultatu (np.stworzenia strony internetowej) to wydaje mi się, że obowiązkiem osoby która umieściła ten program na serwerze będzie udostępnienie kodu źródłowego tej aplikacji.
A jeżeli chodzi o analizowany w felietonie stan faktyczny to jak najbardziej zgadzam się z postawionymi wnioskami:)
Komentarz zostawił(a) R. — 2007-06-25 o 7.07 pm (permalink)
A jak masz licencję na użytkowanie OpenOffice.org, to czy musisz dołączać kopię OpenOffice do każdego dokumentu, który w nim stworzysz i udostępnisz innej osobie?
Komentarz zostawił(a) Piotr Dembiński — 2007-08-09 o 1.41 pm (permalink)
Pytanie powinno raczej brzmieć: czy muszę udostępniać na GPL dokumenty stworzone w edytorze udostępnianym na licencji GPL (OOo nie jest akurat najlepszym przykładem, bo jest na LGPL)?
Jak już pisałem, klauzula “copyleft” nie obejmuje wyniku działania programu, o ile nie stanowi on “work based on the Program”. Dokument napisany w edytorze tekstu raczej nie stanowi “opracowania” edytora, a wynik jego działania, gdyż przede wszystkim nie zawiera istotnych części tego edytora (do dokumentu nie są kopiowane fragmenty programu), ani nie stanowi modyfikacji tego edytora.
Co innego z kodem HTML wygenerowanym za pomocą skryptu PHP. Taki kod może zawierać fragmenty skryptu. Ale to nie musi oznaczać, że jest on opracowaniem tego skryptu. Powyżej doszedłem do wniosku, że nie, bo nie są kopiowane twórcze elementy skryptu PHP - kopiowane są głównie elementy podyktowane techniczną koniecznością (składnia HTML).
Komentarz zostawił(a) Krzysztof Siewicz — 2007-08-10 o 11.32 am (permalink)
Witam,
Chciałbym się dowiedzieć jak się ma Powszechna Licencja Publiczna GNU w świetle prawa polskiego. Bo przecież dokument w języku obcym - innym niż nasz język urzędowy nie są żadnym dokumentem.
Czy wobec tego mogę używać wolnego oprogramowania - i w razie kontroli przedstawiać licencję w języku angielskim - czy muszę np. zatrudnić tłumacza przysięgłego + notariusza + nie wiem kogo tam jeszcze :)
Pozdrawiam, Piotr Gawron
PS. Jak się mylę proszę o sprostowanie - z góry dziękuję i pozdrawiam.
Komentarz zostawił(a) Piotr Gawron — 2008-08-01 o 6.54 pm (permalink)
Stwierdzenie, że dokument w języku obcym nie jest żadnym dokumentem to gruba przesada.
Ustawa o języku polskim w interesującym nas zakresie (art. 7) wymaga korzystania z języka polskiego w obrocie z udziałem konsumentów oraz przy wykonywaniu przepisów prawa pracy, a także, gdy “obrót jest wykonywany” przez wskazane w art. 4 ustawy podmioty publiczne.
Lektura przepisów tej ustawy pozostawia jednak wiele wątpliwości co do zakresu jej stosowania przy umowach licencyjnych na oprogramowanie. Weźmy chociażby art. 7 ust. 3, zgodnie z którym przepisy ustawy stosuje się do dokumentów i informacji, których obowiązek sporządzenia lub podania wynika z odrębnych przepisów. W polskim prawie nie ma obowiązku udzielania licencji, można więc się zastanawiać, czy ustawa (wymóg korzystania z języka polskiego) ma tu zastosowanie.
Dalej, zgodnie z art. 11 przepisy ustawy nie dotyczą m.in. “programów komputerowych, z wyjątkiem ich opisów i instrukcji”. Jak rozumiem chodzi tu o wskazanie, że ustawa nie wymaga lokalizacji oprogramowania, ale równie dobrze można argumentować, że ustawa nie dotyczy licencji na oprogramowanie, lecz tylko ich opisów i instrukcji.
Zakładając jednak, że ustawa stosuje się do licencji, to zgodnie z wyżej streszczonym art. 7, umowa w wersji polskiej jest wymagana tylko w obrocie z konsumentami, “przy wykonywaniu przepisów prawa pracy” i w obrocie z podmiotami publicznymi.
Oznacza to, że przedsiębiorca może zawrzeć umowę licencyjną w wersji angielskiej bez ograniczeń (chyba, że zawiera ją z podmiotem publicznym). Jeżeli natomiast taką umowę zawrze konsument, to będzie ona również skuteczna - ustawa przewiduje jedynie pewne ograniczenia dowodowe (por. art. 8 ust. 4).
Inna sprawa, że różne przepisy wymagają przedstawiania polskich wersji dokumentów w przypadku kontroli. Takim przepisem jest np. art. 287 par. 1 ust. 2 ordynacji podatkowej, a można sobie wyobrazić przeprowadzenie przez organ podatkowy kontroli związanej z oprogramowaniem (i opodatkowaniem tegoż).
Rozumiem, że pytanie dotyczyło kwestii nielegalności oprogramowania, kontroli policji i możliwości obrony przed zarzutami naruszenia praw autorskich. Ale tu też nie ma obowiązku posiadania dokumentów wyłącznie w języku polskim, a dokument sporządzony w języku obcym powinien zostać również wzięty pod uwagę przez sąd oceniający, czy doszło do naruszenia stanowiącego przestępstwo.
Komentarz zostawił(a) Krzysztof Siewicz — 2008-08-14 o 1.18 pm (permalink)
Dzięki za odpowiedź - czyli rozumiem, że można powoływać się na licencję w języku innym niż nasz język urzędowy. Natomiast sprawy sporne będą oceniane przez sąd (z tego wynika, że na korzyść konsumenta).
Jeśli chodzi natomiast o sprawę instytucji publicznych np. Urzędu Gminy, Miasta…
to co miałeś na myśli mówiąc iż “(chyba, że zawiera ją z podmiotem publicznym)”.
Rozumiem, że Kowalski może używać OpenOffica (oraz posiadać oficjalną licencję w języku angielskim) i nie powinien obawiać się kontroli - a jeśli chodzi o oprogramowanie w Urzędzie czyli podmiocie publicznym?
Pozdrawiam, Piotr Gawron
Komentarz zostawił(a) Piotr Gawron — 2008-08-15 o 7.56 am (permalink)
Co do “zawierania z podmiotem publicznym” chodziło o sytuację, w której podmiot publiczny jest stroną licencji (np. urząd gminy instaluje Linuksa). Jak już mówiłem przepisy ustawy nie są jasne, ale można by było argumentować, że umowa obcojęzyczna zawarta z urzędem jest nieważna (moim zdaniem nie, z uwagi na art. 5 ust. 1). Tylko, że unieważnienie wolnej licencji nie leży specjalnie w interesie licencjobiorcy - traci on wtedy większość z przyznanych czterech wolności Stallmana, a jego korzystanie opiera się na art. 75 prawa autorskiego. Ale nawet wtedy, urząd może korzystać z oprogramowania we własnym zakresie.
Nie za bardzo rozumiem o jakiej “kontroli” rozmawiamy. Jak już napisałem, można sobie wyobrazić wiele różnych rodzajów kontroli, regulowanych różnymi przepisami.
Komentarz zostawił(a) Krzysztof Siewicz — 2008-08-18 o 8.11 am (permalink)